Dziś tak na poprawę humoru przedstawię swoje przemyślenia poparte licznymi „badaniami środowiskowymi”( oczywiście proszę tego nie brać do siebie, temat traktuję troszkę z przymrużeniem oka, aczkolwiek sądzę, że owe badania są niekiedy bardzo wiarygodne :-) ) na temat pochodzenia człowieka. Z moich badań wynika, że faktycznie człowiek pochodzi od małpy. I nie ma co się tutaj obrażać. Każdy z nas ma coś z małpy. Jedni mniej, drudzy bardziej. Inni bardziej z wyglądu, inni z zachowania.

 

Jak doszłam do tak fantastycznych wniosków??? Przykładów mnóstwo. Jednak ja swoje badania przeprowadziłam na konkretnych grupach osób, a mianowicie:

a)grupie biesiadników weselnych,

b) grupie łowców sklepowych okazji.

 

Byłam ostatnio na imprezie weselnej. Impreza jak najbardziej. Stoły aż uginały się pod ilością dobrego jadła, a podłogi trzeszczały od głośnych podskoków, wywijasów i innych takich. Gdzie więc przejawia się tutaj małpia natura człowieka?

 

Zauważyłam, że większość ludzi  znajdujących się wśród dużej grupy osobników ( jak tutaj w grupie biesiadników) zaczyna zachowywać się podobnie ba! wręcz naśladuje współuczestników. No tak nikt nie lubi odstawać od innych, wyróżniać się w nietypowy sposób, ale robienie czegoś wbrew sobie byle tylko przypodobać się członkom stada w jakim akurat jesteśmy oceniam jako głupie. Tu przykład.

 

Po pysznym obiadku goście dostali deser: pięknie ozdobiony deser lodowy z owocami i bitą śmietaną podany w cukrowym wafelku. Aż zacierałam ręce :-) , aż tu nagle … kończymy jeść lody z mężem, patrzymy, a co poniektórzy z naszego stolika dają wafelki pani kelnerce do odniesienia (czytaj do wyrzucenia na śmietnik). Jak na człowieka- małpę przystało inni zaczęli robić to samo. Cóż… nie jestem zwolenniczką marnowania jedzenia, a poza tym po prostu kurczę nie widziałam powodu dla którego nie miałabym zjeść tego wafelka no !!! Nie ugięłam się nowo wytworzonym trendom.. wraz z mężem jedyni przy stoliku zjedliśmy  wafelki… wpędzając innych w ironiczne uśmieszki. Kurczę… czułam się jakbym robiła coś dziwnego… nie wiem jadła banana ze skórką… . Nie wiem jak wy ale ja jadam lody z wafelkiem  8-O … przepraszam może gdzieś ominęłam ten savoir- vivre… .

 

„Małpowatość „ludzi objawia się także w wielu innych elementach imprezy weselnej (podejrzewam, że każdej imprezy). Jak akurat zauważyłam, że małpy wyłażą z ludzi podczas tańca. Jak mnie to bawi jak tańczy grupa ludzi i jakby się umówili (choć zapewniam nie jest to przećwiczony układ choreograficzny :-) )na raz wszyscy panowie co jeden po drugim zaczynają tańczyć podnosząc ręce i kciuki ku górze. A swoje kobiety obracają raz w prawo, raz w lewo, że czasami mam wrażenie, że z tych obrotów wyjdzie zaraz szalona Maska ( wiecie z tego filmu o zielonym ludzie :lol: ). Tak na marginesie powiem, że tańczyłam nie raz z takimi „obkręcaczami ” i nie raz hamowałam obcasem po parkiecie… . Wniosek. Ludzie boją się tańczyć po swojemu , wolą na jedno kopyto.. byle się nie wysilić, a tylko skopiować i broń Boże nie tańczyć jakoś inaczej niż większość osobników.

 

Jednak prawdziwe małpy obserwuje się w sklepach. Są to małpy pazerne, znudzone, często bez własnego pomysłu i gustu… . Stoisz w sklepie, obok na stoisku nie ma nikogo. Zaczynasz oglądać towar. Zjawia się jedna małpa : oooo jakie fajne… szybko, szybko ogląda, obraca i maca łapczywie, żeby tylko okazja jakaś nie przeszła jej sprzed nosa, cap do koszyka, małp przybywa…. postępują podobnie. Ty tracisz zainteresowanie… ciężko się przepychać z małpą i z jej koszykiem, a co gorsze wyrywać sobie towar z rąk. Za 10 minut patrzysz..nie ma już nikogo. Strasznie mnie to irytuje. Choć nie potrzebne, to i tak trzeba kupić… a co ?bo inni mają to ja też muszę… dziwne to ludzkie myślenie.

 

Jak dla mnie człowiek jest bardzo podobny do małpy. A niektórzy to nawet wrednymi są małpami. Takie zachowania przejawiają się w różnych sytuacjach, na co dzień, w pracy itd. Coś w tym jest.. gdyż największy tłum ludzi w zoo jest koło klatek małp :-) :-) .