Już dawno miałam w zamiarze poruszyć temat mody. Nie jestem specjalnie jakąś modnisią, co trzyma nos w blogach modowych, czy też jedną z takich co ślepo podąża za modą. Ogólnie ubolewam nad tym, że w Polsce tak naprawdę nie można się ubrać tak jak się chce. Raz, że witryny sklepowe pokazują Ci, że masz niemodne spodnie, dwa ludzie patrzą, się jak na dziwaka, a trzy gdy już jakiś styl Ci wpadnie w oko to prawdopodobnie  już w następnym sezonie w podobnym stylu ciucha nie zaznasz w sklepie… . Nie to mnie w sumie najbardziej wkurza…

 

Odkąd pamiętam w szkole było zawsze tak, że kto ma oryginalne adidasy z paseczkiem, albo kiciusiem z boku ten był lepszy, zamożniejszy. Kto miał podróbki, lub zwykłe adidasy z rynku, lub ze zwykłego obuwniczego ten był plebs, tandeta i w ogóle nie fajny. Myślę, że nic się nie zmieniło, a dzieci po prostu jak we wszystkim naśladują rodziców. Przecież nadal tak jest ( chyba nawet to już standard), że prężymy się ze znanymi reklamówkami w rękach, nosimy dumnie sieciówkowe ciuchy i myślimy ooo teee to są ordżinal ciuchy, bo mają metkę!!!!!!!!!!!.  Kiedyś może też tak myślałam, że takie ciuchy w drogich galeriach to uzasadniony obiekt westchnień… , że są lepsze, bo droższe, pewnie zrobione z lepszego materiału… do czasu… zanim się nie przekonałam. Jakie jest moje zdanie? Ciuchy w sieciówkach to jeden wielki syf, szyty w Chinach, beznadziejnej jakości, do tego w nieadekwatnej do jakości cenie. O fasonach nie będę wspominać, bo czasami zastanawiam się, czy wielkie koncerny odzieżowe chcą ze mnie zrobić oryginalnego człowieka, czy może bardziej kloszarda w beznadziejnych nieobszytych szmatach. Współczuję tylko tym biednym ludziom co to szyją( za grosze) i tym naszym ekspedientom, co w tym syfie muszą przebierać i aromatyzować sklep jakimiś korzennymi lub innymi beznadziejnymi aromatami (co się aż niedobrze robi od wdychania), żeby ludzie nie wyniuchali chińszczyzny.

 

Wiadome jest, że nie wszędzie tak jest, czasami trafi się coś fajnego i w dobrej cenie. Niestety ze smutkiem stwierdzam, że coraz bardziej zakupy mnie drażnią, a poszukiwanie czegokolwiek fajnego kończy się fiaskiem. Myślę, że rozsądek to jedna z wielu rzeczy w którą powinniśmy się uzbroić w trakcie zakupów :-) .

 

 

P.S. Powiedzcie mi jedno dlaczego zwykłe tenisówki z gumy i poliestru w zwykłym sklepie kosztowały kiedyś do 20 zł, a teraz, że są modne w takiej sieciówie kosztują aż ze 200 zł?? Jakaś chyba magiczna ta guma :lol: albo nie wiem może to jakieś stumilowe są buty… Znajdzie się jakiś filozof, co to wytłumaczy?? :lol:

 

 

Zapraszam do dyskusji ;-)